Komplet widzów na trybunach, walka na parkiecie!

27 Nov 2022 |

Orlen Wisła Płock przyjechała do Ostrowa Wielkopolskiego prosto z meczu Ligi Mistrzów w Bukareszcie. Dlatego w starciu z beniaminkiem potrzebowała trochę więcej czasu, żeby wejść na swoje odpowiednie obroty. Udało się w drugiej połowie kiedy wicemistrzowie Polski szybko uzyskali 7-8 bramkową przewagę, którą utrzymali do końcowego gwizdka sędziów.

Jeszcze przed niedzielnym mecze z wicemistrzem Polski, szczypiorniści Arged KPR Ostrovia mówili, że chcą dać jak najwięcej radości swoim kibicom, którzy przez cały sezon szczelnie wypełniają Arenę Ostrów. W 12. Serii hala beniaminka pękała w szwach, ponieważ każdy chciał zobaczyć w akcji drużynę Ligi Mistrzów. Ta mimo kontrolowanej gry, po 30 minutach prowadziła tylko 20:16. – Myślę, że daliśmy trochę frajdy naszym kibicom. Fajna pierwsza połowa, w której dobrze biegaliśmy, momentami nieźle broniliśmy i potrafiliśmy czasami zaskoczyć rywala – mówił po meczu Bartłomiej Tomczak, skrzydłowy gospodarzy, który rzucił Wiśle 5 bramek.

A czym Ostrovia najczęściej zaskakiwała w pierwszej połowie? Przede wszystkim grą z kołowymi. Wysoka defensywa Orlen Wisły była przygotowana na rzuty z drugiej linii Ksawerego Gajka i grę jeden na jeden Kamila Adamskiego, Łukasza Gieraka czy Marka Szpery. Dlatego rozgrywający biało-czerwonych często oddawali piłki obrotowym. Bramki rzucali zatem Krzysztof Misiejuk i Filip Wadowski.

Momenty dobrej defensywy Ostrovii, o której wspomniał Bartłomiej Tomczak, to przede wszystkim końcówka pierwszej połowy. To wtedy kilka odbitych piłek bramkarzy pozwoliły wyprowadzać kontry, które pozwoliły gospodarzom zbliżyć się na cztery bramki różnicy.

Na początku drugiej Orlen Wisła Płock wybiła gospodarzom z głowy myśli o prowadzeniu wyrównanej walki. Goście dzięki dobrej defensywie mieli więcej okazji do wyprowadzania kontrataków, które najczęściej kończyli Krzysztof Komarzewski czy chociażby Kosuke Yasuhira, który został wybrany graczem meczu. Najskuteczniejszym graczem Nafciarzy był Lovro Mihić z ośmioma trafieniami. – Pierwsza połowa nie była tak efektowna, jakbyśmy sobie tego życzyli. Przede wszystkim przez proste błędy, które popełnialiśmy. Dlatego Ostrovia mogła trzymać dystans. W drugiej zdecydowanie poprawiliśmy defensywę, graliśmy dzięki temu szybciej z przodu i ostatnie minuty były już pod nasze dyktando – mówił po spotkaniu Przemysław Krajewski, skrzydłowy Orlen Wisły Płock.

Kiedy goście objęli dwucyfrowe prowadzenie, trener Maciej Nowakowski wprowadził do gry zawodników, którzy nie zawsze mieli możliwość występować na parkiecie w takim wymiarze czasowym. Mikołaj Przybylski, Jakub Zimny czy Mikołaj Szych jednak niczym nie odstawali od podstawowych graczy Ostrovii, stąd Nafciarzom nie udało się w ostatnich minutach powiększyć przewagi. Ostatecznie Orlen Wisła Płock wygrała w Ostrowie Wielkopolskim 38:28.

Arged KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski – Orlen Wisła Płock 28:38 (16:20)

Arged KPR Ostrovia: Krekora, Balcerek, Zimny – Adamski 1, Urbaniak 3, Klopsteg 2, Gierak 1, Wadowski 1, Marciniak 4, Misiejuk 4, Tomczak 5, Wojciechowski 1, Szych 1, Szpera 2, Przybylski, Gajek 3.

Orle Wisła Płock: Witkowski, Jastrzębski – Daszek 3, Lucin 5, Piroch 1, Yasuhira 7, Sroczyk 1, Serdio, Susnja, Komarzewski 6, Krajewski 2, Perez, Terzić, Dawydzik 2, Mihić 8, Kosorotow 3.