Arged Rebud KPR Ostrovia siódmym zespołem ORLEN Superligi

28 квіт. 2024 |

Obie drużyny przystąpiły do meczu o siódme miejsce z poczuciem niedosytu. MMTS Kwidzyn był bliski wyeliminowania Azotów Puławy, Arged Rebud KPR Ostrovia nie czuje natomiast słabsza od Energi MKS Kalisz. Mimo to, podeszły do niedzielnego spotkania w pełni skoncentrowane, chcąc zakończyć sezon zwycięstwem. Ta sztuka udała się drużynie prowadzonej przez Kima Rasmussena, która kończy sezon na siódmej pozycji. To porównaniu z minionymi rozgrywkami, to poprawa o dwa miejsca.

Piękna słoneczna pogoda, wysoka temperatura sprawiła, że w 3mk Arenie Ostrów pojawiło się mniej kibiców niż zwykle, którzy wybrali wypoczynek na świeżym powietrzu. Nie ma się co dziwić, zawodnicy obu drużyn także rozpoczęli ten mecz w „majówkowym” nastroju. Pierwsze minuty nie zachwycały tempem czy skutecznością. Dopiero przerwa i reprymendy obu szkoleniowców zmieniły obraz gry.

Na boisku wzrosła temperatura, nie było odpuszczania, energii dodawali także bramkarze, którzy byli języczkiem u wagi. MMTS osiągnął najwyższe prowadzenie w piętnastej minucie, kiedy prowadził różnicą trzech bramek. Nie długo. Chwilę później bramkę zamurował Mikołaj Krekora, a KPR najpierw doprowadził do remisu, żeby na koniec pierwszej połowy pewnie prowadzić.

Po przerwie Arged Rebud KPR Ostrovia kontrolowała już losy spotkania. Aktywy był Krzysztof Łyżwa, który dał dobrą zmianę za kontuzjowanego Marka Szperę. Skuteczny był także Ksawery Gajek, a biało-czerwoni niemal całą drugą połowę prowadzili różnicą 5-7 bramek, ostatecznie zwyciężając 33:28. Taki obrót spraw ewidentnie nie spodobał się trenerowi gości, który na 30 sekund przed końcowym gwizdkiem został ukarany drugą żółtą kartką, finalnie czerwoną.