Derby Wielkopolski zakończą sezon zasadniczy!

30 бер. 2024 |

Jeszcze dwa tygodnie temu kibice z Ostrowa Wielkopolskiego zacierali ręce na świąteczny mecz z Energą MKS Kalisz, ponieważ wszystko wskazywało na to, że derbowe starcie zdecyduje o tym, która z drużyn zajmie szóstą pozycję przed fazą play-off. Dwie przegrane z rzędu Arged Rebud KPR Ostrovii sprawiły jednak, że przed ostatnią serią spotkań to rywal zapewnił sobie wyższą pozycję.

Trenerzy oraz sami szczypiorniści obu drużyn zapewniają jednak, że to nic nie zmieni w podejściu do tego prestiżowego spotkania. – To są derby! Nie ma mowy o odpuszczaniu, odkładaniu ręki. Będzie walka na całego. Poza tym, siedzi w nas cały czas przegrana z I rundy, kiedy wysoko przegraliśmy w Kaliszu. Meczem we własnej hali będziemy chcieli się zrehabilitować naszym kibicom, którzy tak licznie dopingowali nas na wyjeździe – mówi Mateusz Wojciechowski, kapitan Arged Rebud KPR Ostrovia.

Trudno się nie zgodzić z graczem biało-czerwonych, bowiem Ostrovia jechała do Kalisza pełna nadziei na dobry wynik. Skończyło się przegraną 22:28. Wynik jednak nie oddaje tego, co wówczas działo się w Arenie Kalisz. Ostrowianie w pewnym momencie przegrywali różnicą trzynastu bramek, będąc bezradni przez większą część meczu. Teraz ma być inaczej. – Zagramy na sto procent, mimo że miejsca przed fazą play-off są już rozdane. Nie wyobrażam sobie, żeby w takim spotkaniu było jakiekolwiek rozprężenie. Wtedy może się to źle skończyć. Dwie ostatnie przegrane z Chrobrym Głogów i w Gdańsku z Wybrzeżem jeszcze bardziej nas rozsierdziły. To kolejna rzecz, która w nas siedzi – dodaje Marek Szpera, rozgrywający Arged Rebud KPR Ostrovia.

Mimo dwóch przegranych z rzędu, ostrowianie wciąż mieli szanse na zajęcie szóstego miejsca w tabeli ORLEN Superligi. O wszystkim decydował jednak mecz Energi MKS Kalisz z Azotami Puławy w 25. serii. Gospodarze potrzebowali jednego punktu, żeby przed derbami zapewnić sobie wyższą pozycję. – Stawka tego meczu chyba nas trochę usztywniła, stąd taki słaby wynik w pierwszej połowie i na początku drugiej, kiedy traciliśmy do rywala chyba osiem bramek – mówił w poniedziałek Michał Drej z Energi MKS Kalisz, która w drugiej połowie odrobiła straty, doprowadzając do rzutów karnych, które wygrała. Dwa punkty do ligowej tabeli zapewniły tym samym grę z szóstego miejsca w play-off i uniknięcia rywalizacji z Orlen Wisłą Płock.

Taki wynik sprawił, że derby, które zaplanowano na lany poniedziałek nie będą już o niczym decydować. Kaliszanie jednak potwierdzają, że obok takiego spotkania nie można przejść obojętnie. – Chciałbym tak potrafić, kompletnie się wyłączyć i zagrać na pół gwizdka. Ale nie potrafię. Będzie walka na całego. Wiem, że bilety na to spotkanie sprzedały się w kilka godzin, więc chociażby dla kibiców jednej i drugie drużyny będziemy chcieli pokazać najlepszy handball. Spotkanie pokaże Polsat Sport, co także sprawia, że musimy pokazać kawał dobrego grania, by jeszcze bardziej zareklamować nasze rozgrywki oraz ORLEN Superligę – twierdzi Mateusz Kus, kapitan kaliskiej drużyny.

Kolejnym argumentem, przemawiającym za walką na całego jest fakt, że obie drużyny niebawem mogą spotkać się jeszcze raz w walce o miejsca 5-8. O tym jednak zdecydują ćwierćfinały play-off, w których Arged Rebud KPR Ostrovia zagra z Orlen Wisłą Płock, a kaliszanie z Górnikiem Zabrze.

Poniedziałkowy mecz w 3mk Arenie Ostrów rozpocznie się o godz. 15:00. Chwilę wcześniej wystartuje transmisja w Polsacie Sport. Ostrowski klub zapowiada oprawę godną derbów, a wyprzedane bilety gwarantują gorącą atmosferę na trybunach. To trzeba zobaczyć!